200 potraw.
3 dni.
Jedna kuchnia.
Sieć barów mlecznych w Warszawie potrzebowała zdjęć całego menu na ekrany kiosków samoobsługowych. Zamiast wozić jedzenie do studia — przywieźliśmy studio do kuchni.
Zdjęcie musi sprzedać danie
Przy kiosku samoobsługowym nie ma kelnera, który opowie o daniu dnia. Jest ekran i zdjęcie — i to ono w sekundę musi pokazać, co klient dostanie na talerzu.
Menu barów mlecznych to ponad 200 pozycji: zupy, dania główne, surówki, dodatki, naleśniki, desery. Wszystko musiało wyglądać spójnie i apetycznie — niezależnie od tego, w którym lokalu w Warszawie ktoś zamawia.
Studio wjechało do kuchni
Zamiast przewozić dania do studia, zorganizowaliśmy całe stanowisko zdjęciowe na zapleczu kuchennym jednego z lokali — światło, tła, sety, rekwizyty, naczynia.
Kuchnia pracowała swoim normalnym rytmem, a każde danie trafiało pod obiektyw prosto z pieca albo garnka — gorące, świeże, bez podgrzewania i sztuczek.
W trzy dni przeszliśmy przez całe menu — od zup, przez dania główne i surówki, po naleśniki i desery.
Zupy
Setup studia na miejscu i sesja zup — barszcz, żurek, pomidorowa, rosół, chłodnik.
Dania główne i dodatki
Kotlety, pierogi, kopytka, krokiety, ryby, kasze — równolegle z surówkami i sałatkami.
Naleśniki i desery
Sesja słodkości i domknięcie pełnej listy menu — ponad 200 gotowych zdjęć.
Tak wygląda menu
Wybór z trzech dni sesji — zupy, dania główne, naleśniki. Każde danie w jednej stylistyce.
Zobacz, jak to działa
Zdjęcia trafiły prosto na ekrany kiosków samoobsługowych — gość wybiera danie, patrząc na realne zdjęcie, nie na ikonkę.
Masz menu, które czeka na dobre zdjęcia?
Napisz, opowiedz o swoim lokalu i o tym, gdzie te zdjęcia mają wylądować — resztę ogarniemy wspólnie, na miejscu albo w studiu.
Napisz do mnie